Tancerz czy muzyk?

Zastanawialiście się kiedyś czy czujecie się bardziej tancerzami czy muzykami i jak połączyć te dwie osobowości?

Z historii wiemy, że stepowanie ma swoje korzenie w rytmach Afroamerykanów.

Przykładowo, gdy w 1740 roku w Stanach Zjednoczonych zakazano Afrykanom gry na bębnach w obawie przed wybuchem zamieszek wśród niewolników, formą zastąpienia gry na tych instrumentach była między innymi tzw. „percussive footwork”, perkusyjna praca stóp, która dała początek stepowaniu.

Gdy osoby niezwiązane ze stepowaniem myślą o tej formie sztuki, najczęściej, w pierwszej kolejności, przywołują w myślach stare filmy z Fredem Astaire czy Gene’m Kelly lub broadwayowskie musicale, w których dominują taniec i bogate choreografie.

W Polsce popularność zyskuje serial „Bodo” emitowany w TVP1, którego akcja toczy się w okresie międzywojennym. Tytułowy Bodo marzy o wielkiej karierze, już w pierwszych scenach stepuje na deskach teatru, odtwarzając poznane choreografie.

 
To jak to jest z tym stepowaniem? Na ile jesteśmy twórcami muzyki, a na ile odtwórcami gotowych choreografii?
 

Ja osobiście jestem zwolennikiem myślenia, że łączymy w sobie obie te formy, które funkcjonują w symbiozie. Wychowałam się na tańcu i zanim zaczęłam stepować, przez wiele lat trenowałam taniec towarzyski, później jazzowy i współczesny. Naturalnym dla mnie było myślenie o stepowaniu jako o tańcu.

Wraz z poznawaniem tajników stepowania zdałam sobie sprawę, że nie będę dobrym tancerzem stepującym bez poznania teorii muzyki, a co ważniejsze, bez przeniesienia tej teorii do mojego tańca.

 
Każdy dźwięk, który wydajemy to nuta. Nasze choreografie to piękne kompozycje muzyczne, które powinny być wykonane z odpowiednia czystością i w odpowiedniej tonacji.
 

Czy zatem jesteśmy w stanie zachwycić publiczność jeśli nie zadbamy o jakość naszych dźwięków?

Aby pomóc moim uczniom w zrozumieniu muzyki, w MyTap, wprowadziłam zajęcia z muzyką na żywo.

Prowadzi je Mateusz Sarapata, perkusista, który co tydzień wprowadza nas w bogaty świat rytmów. Jego elementem perkusyjnym jest cajon, naszym buty do stepowania. Ćwiczymy m.in. płynne przechodzenie między wartościami rytmicznymi, triole ćwierćnutowe, ósemkowe. Improwizujemy. Jest to jeden ze sposobów na ćwiczenie muzykalności.

 

Innym, który każdy z nas z łatwością może wypróbować samodzielnie, jest nagrywanie się. Na blogu Operation:Tap przeczytałam niedawno wywiad z Heather Cornell, która sugeruje, iż każdy tancerz w ramach treningu powinien się nagrywać, aby się usłyszeć i pracować nad swoim dźwiękiem. Heather jest zwolenniczką tworzenia muzyki za pośrednictwem stepu. Nigdy nie używa podkładów muzycznych do swoich występów. Zawsze współpracuje z muzykami, lubi być traktowana jako część zespołu. Jak mawia „do your own thing and make music” (tł. “rób swoje i twórz muzykę”).

 
To co czyni z nas tancerzy to nasza osobowość. Sposób w jaki przekazujemy i wyrażamy nasze myśli i emocje.  To praca naszego ciała, płynąca z niego energia, mimika twarzy, interakcja z publicznością, sylwetka.
 

Łącząc naszą muzykalność z osobowością tworzymy wyjątkową postać, która jest w stanie porwać innych, bo jak mawiał Jimmy Slyde naszą rolą jako tancerzy stepujących jest szerzenie radości.

 
„Our job is to spread joy.” J. Slyde